Wolontariusz

„Miarą człowieczeństwa jest niepokój,
jaki odczuwamy na widok cudzego cierpienia”

(Mencjusz)

       Dla człowieka chorego bardzo trudny jest moment, gdy dowiaduje się, że choroba, z którą walczył miesiące albo nawet lata, nie poddała się leczeniu, że możliwe jest tylko zwalczanie jej objawów. W tym zaawansowanym okresie choroby postępującej utracie kondycji fizycznej towarzyszy – często bardzo trudne do zaakceptowania – poczucie uzależnienia od innych, pojawić się może poczucie odizolowania i lęk – przed tym, co zdaje się nieodwołalne: przed cierpieniem i śmiercią, lęk o przyszłość najbliższych.

      Chory musi czuć, że do końca jest dla kogoś ważny. Tym kimś, oprócz rodziny i przyjaciół, są ludzie z hospicjum. Wolontariusz hospicyjny jest gotów wysłuchać chorego i jego najbliższych, wesprzeć. Czasem staje się kimś, kto jest pośrednikiem między chorym a jego rodziną. Bo to właśnie wolontariuszowi – osobie życzliwej, ale jednak będącej kimś z zewnątrz – chorzy często mówią to, co ukrywają przed bliskimi. Czasem chory myśli o spotkaniu z kimś, kogo dawno nie widział, chce porozmawiać z osobą duchowną, odwiedzić jakieś ważne dla siebie miejsca. Bliskim chorego, bo to ich obecność jest przecież dla chorego najważniejsza, trzeba uświadomić, że odchodzenie jest czasem, w którym można sobie wiele wzajemnie powiedzieć i wybaczyć.

Cechami wskazanymi u wolontariusza są:
• zdolność empatii: staramy się zrozumieć, co chory czuje, zrozumieć jego potrzeby i cierpienie,
• cierpliwość,
• sumienność i szczerość,
• umiejętność dystansowanie się wobec wydarzeń w hospicjum, niebranie wszystkiego do siebie.

       Szczerość wolontariusza wobec pacjenta nie oznacza, że wolontariusz odbiera choremu nadzieję. Wręcz przeciwnie – cały czas pokazuje wolontariusz pokazuje choremu i jego bliskim, co można jeszcze zrobić, aby ulżyć w cierpieniu fizycznym i duchowym. Nie wolno jednak – oczywiście – mówić, że „wszystko będzie dobrze”. Takie słowa odbierają wolontariuszowi wiarygodność. Nie chodzi też o to, by – towarzysząc choremu – być cały czas smutnym, by nie mówić o normalnym życiu. Czasem trzeba po prostu być.

      Należy dodać, że zostanie wolontariuszem hospicyjnym nie oznacza automatycznie pomocy przy osobach ciężko chorych. Wolontariusz może przecież rozlepiać plakaty, roznosić ulotki, przewozić sprzęt itp.


      Motywacje pomocy osobom chorym i ich rodzinom mogą być różne, często jest to także motywacja o charakterze religijnym. Pomoc ludziom staje się wtedy uczynkiem miłosiernym, spełnianym tak dla ludzi, jak i dla Boga.


Panie,
kiedy jestem głodny,
daj mi kogoś, kto potrzebuje pożywienia;

kiedy chce mi się pić –
kogoś, kto potrzebuje wody;

kiedy jest mi zimno –
kogoś, kogo trzeba ogrzać;

kiedy zostanę zraniony,
daj mi kogoś, kogo trzeba pocieszyć.

Kiedy mi ciąży mój krzyż,
pozwól mi nieść krzyż innego człowieka razem z nim;

kiedy jestem ubogi,
zaprowadź mnie do potrzebującego;

kiedy nie mam czasu,
daj mi kogoś, komu przez chwilę mógłbym pomóc;

kiedy spotka mnie upokorzenie,
daj mi kogoś, kogo będę mógł chwalić;

kiedy odczuję zniechęcenie,
daj mi kogoś, kto potrzebuje otuchy;

kiedy mi potrzeba zrozumienia ze strony innych,
daj mi kogoś, kto potrzebuje mojego zrozumienia;

kiedy potrzebuję kogoś, kto się mną zaopiekuje,
poślij mi kogoś, kogo ja mam otoczyć opieką;

kiedy myślę tylko o sobie,
skieruj moje myśli ku innemu człowiekowi.

(Matka Teresa z Kalkuty)